ludzie mówią, że życie to jest to ale ja wolę sobie poczytać
sobota, 02 kwietnia 2011
27.

Fajna ta książka! Naprawdę nie ma to jak sobotnie popołudnie, piękna pogoda, słońce i dobra książka. Wzruszająca i zabawna. Olga - bohaterka opowiada o swoim życiu, rodzinie, szukaniu męża, opuszczeniu przez męża i kolejnych, w większości nieudanych, romansach. Opowiada ze swadą i ukazując wszystko trochę w krzywym zwierciadle. Najważniejsze to umieć się śmiać z samego siebie! 

piątek, 01 kwietnia 2011
26.

Magia jest w powietrzu - jeśli jeszcze chce się ją zauważyć, to na pewno da o sobie znak. Kończę tydzień kolejną książką Haruki Murakamiego, tak dawna nie czytanego przeze mnie ale z radością odkrytego na nowo. Przeczytałam w poniedziałek "Tańcz, tańcz, tańcz", potem w tygodniu patrzę a w najnowszym numerze "Zwierciadła" jest o nim artykuł i w końcu wczoraj sięgnęłam po książkę na piątek na swoją własną półkę i pomyślałam, że jego pamiętnik o bieganiu będzie świetnym końcem tygodnia, klamrą. A co jeszcze fajniejsze okazało się (domyślałam sie tego trochę), że tytuł zaczerpnięty jest z opowiadań Raymonda Carvera "O czym mówimy, kiedy mówimy o miłości" - pisarza, którego mało kto zna, który niewiele po sobie zostawił, ale pisał piękne historie, naprawdę poruszające opowiadania. Na koniec tej magii przeczytałam, że właśnie 1 kwietnia 1978 roku, podczas oglądania meczu baseballa, przyszedł Murakamiemu do głowy pomysł, by zostać pisarzem. Równo 33 lata później czytam jego pamiętnik z biegania.

Znam tylko jedną osobę, która lubi biegać i robi to z radością i oddaniem (wyśle jej chyba tę książkę, bo ja już raczej do niej nie wrócę). Ale Murakami pisze nie tylko o swoich osiągnięciach, treningach, przygotowaniach do triatlonu czy ultramaratonu. Pisze o wytrwałości, poświęceniu, żelaznej dyscyplinie i temu, co mu to daje. Biega dlatego, żeby pisać - żeby zostawić po drodze nieudane pomysły, rozluźnić umysł i wcale nie myśleć, żeby móc siąść do kolejnej powieści z zapałem i radością. Świetnie to opisuje, pewnie intensywniej dotarłyby do mnie te wszytskie emocje gdybym biegała sama, ale i tak, jak na tak prozaiczną czynność jaką jest bieganie, pisarz potrafi przedstawić to nadzwyczaj interesująco.

Zaczął się kolejny miesiąc mojego wyzwania (jeśli można to tak nazwać) i postanowiłam sobie co miesiąc kupować kilka nowych książek, mam taki sklep z tanią książką, do którego od czasu do czasu zaglądam i myślę, że on będzie moim źródłem :) Nowe książki są koszmarnie drogie...

 

 

czwartek, 31 marca 2011
25.

Zawsze bardzo lubiłam opowiadania. Od Borges i Cortazara przez Topora i Kereta po Munro i Carvera. Ulotne chwile zatrzymane w kadrze..

Opowiadania Sylwii Siedleckiej są bardzo sprawnie napisane. Interesujące i wciągające, potrafią naprawdę zająć czytelnika. Autorka świetnie opisuje świat dzieci, z uwagą i czułością się im przygląda.W świecie "Starszaków" jest bardziej obiektywna, bezstronna. Lektura godna polecenia!

13:50, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 marca 2011
24.

Bardzo lubię takie powieści, w których pozornie nic się nie dzieje a tak naprawdę dzieje się wszystko: życie po prostu.

Adrian i Lyndsay mają czworo dorosłych dzieci. Paul, ich pierworodny syn, w czasie rekonwalescencji po operacji usunięcia raka tarczycy wraca do ich domu. W swoim może być zagrożeniem dla żony Berenice i małego synka. Znaleziona na nowo nić z Rodzicami, wspólne przeżywanie choroby oraz przyjaźń na poziomie partnerskim, będzie rzutowała na dalsze wydarzenia. Paul stanie się oparciem dla matki, kiedy ona z wyprawy do Meksyku przyleci sama i uwolniony od ciężaru choroby, zastanowi się nad własną rodziną.

Pierwsza powieść noblistki, którą czytałam, ale na pewno nie ostatnia.

wtorek, 29 marca 2011
23.

Firmin jest wygadanym intelektualistą, przemądrzałym molem książkowym, romantycznym widzem filmów ze Ślicznotkami, jest może i szczurem urodzonym nad antykwariatem ale przede wszystkim, naprawdę przede wszystkim jest czytelnikiem. Pożeraczem książek, żyjącym w świecie fantazji. Jest archetypem wielbiciela książek.

"Ja kocham wszystkie opowieści. Kocham rozwijanie się akcji od początku, przez środek, do zakończenia. Kocham powolne gromadzenie znaczeń, mgliste krajobrazy wyobraźni, labiryntowe spacery, zalesione zbocza, lustrzane stawy, tragiczne zwroty i komiczne potknięcia."

  

Tagi: Sam Savage
20:39, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 marca 2011
22.

Miałam kiedyś romans z Murakamim po opowiadaniach "Wszystkie boże dzieci tańczą", ale to było dawno i nie trwało długo. Wydawało mi się, że wszystkie jego książki są takie same. Jednak trochę się stęskniłam za stylem Murakamiego i kiedy zobaczyłam tę powieść od razu postanowiłam ją wypożyczyć.

Jest wszystko tak, jak powinno być: zagubiony w swoich snach/wizjach bohater poszukujący byłej ukochanej, hotel z piętrem, którego nie ma, Człowiek-Owca, wizje niemożliwe do odróżnienia od rzeczywistości. Pięknie jest wrócić. To była wielka przyjemność.

22:22, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 marca 2011
21.

Bardzo fajna historia. Dowodząca, że życie pisze najlepsze scenariusze. A jak chce się  kapitalnych historii warto wsłuchać się w rytm rodziny i obserwować domowników :)

sobota, 26 marca 2011
20.

Nareszcie jakaś odmiana po tych koszmarnych powieściach sensacyjnych poprzedniego tygodnia. Miałam ochotę na taką babską powieść, chyba czasem każdy ma, prawda?

"Świat Włóczki" - sklep założony przez Lydię na ulicy Blossom Street splata losy czterech kobiet. Zapisują się one do właścicielki na kurs robienia na drutach. Śledzimy ich losy i przemianę, ich miłości, rozczarowania, zmagania z synową, własną chorobą, bezdzietnością. Mimo że bardzo różne Lydia, Carol, Jacqueline i Alix szybko się zaprzyjaźniają i dzięki tym znajomościom odnajdują drogę do własnych marzeń, do swoich serc.

Książka jest tak przyjemna jak koc i kakao w zimowy dzień :)  

piątek, 25 marca 2011
19.

Po pierwsze - gorąco polecam tę serię!

Po drugie - ta książka nie odstaje od reszty i też jest bardzo dobra. Przeczytałam ją z prawdziwą przyjemnością. To zabawna opowieść o wycieczce Belgów po Ziemi Świętej. Jednym z przewodników jest Ta'an - pechowiec jakich mało. Jego perypetie z autobusem Scania, piękną turystką Lea i kuzynami są zabawne, rozczulające i wzruszające. Poza tym klimat Bliskiego Wschodu jest oddany z taką intensywnością, że czuje się przyprawy, gorącą kawę i upał.

Jeszcze tylko powiem, że w następnym tygodniu nie będzie żadnych średnich kryminałów! :)  

czwartek, 24 marca 2011
18.

 

Christian Raabe, naukowiec zajmujący się badaniem mózgu, ginie w szybie windy w swoim wlasnym Instytucie. Zostawia jednak wiadomość swojemu jedynemu synowi - Sebastianowi. On właśnie, razem ze swoją dziewczyną-dziennikarką oraz wielce zdolnymi, znającymi sie na literaturze, komputerach i... broni kolegami rozwiązuje zagadkę. Nieźle się czyta ale nic specjalnego.

O autorze
Tagi