ludzie mówią, że życie to jest to ale ja wolę sobie poczytać
czwartek, 27 czerwca 2013
23. "Nie udaję, że znam wszystkie odpowiedzi, lecz tylko pytania".

22:03, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 czerwca 2013
22. "Nie ma przyjaciół, nie ma wrogów".

Świetna powieść! no naprawdę... lepsza chyba od "Morfiny", a z pewnością każdy jeden bohater tej książki, od Poniedziałka, przez pannę Adelę aż do Andrzeja Trzaski jest prawdziwszy i ciekawszy niż ten wydumany fircyk, dziwkarz i morfinista, wiecznie zamyślony półinteligent z kompleksem matki Konstanty Willeman... 

Czy ksiądz Trzaska miał objawienie, czy To Jezus go nawiedził? A jeśli nie Jesus to kto? Czy to może jeszcze stare porachunki z czasów komunizmu, czy potrzeba biednego klechdy, który chcial czegoś więcej w życiu niz tylko służyć w małej parafii na Śląsku... polecam szczerze! 

19:53, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 czerwca 2013
21. "Życie codzienne pełne jest niespodzianek".

Magdalena Ogorzałek przyjeżdża do Poznania posprzątać mieszkanie po swoim pradziadku (profesorze Dmuchawcu, jakby ktoś zapomniał). Jej pulchna, ponętna sylwetka wpada w oko Ignacemu G. Skrybie, który robi za nią maślane oczy i kłuje w oczy Idę Pałys, która nie przegapi ani sekundy, by wytknąć Madzi jej tuszę i skłonność do niezdrowego jedzenia.

No ale przede wszystkim w tej części Laura wychodzi (z wszelkimi pechowymi przypadkami, jak to u Borejków) za mąż - za Adama Fidelisa, polonistę Łusi, rozmiłowanego w polskiej poezji i śpiewie Tygryska. Łusia jest coraz bardziej poniekąd przemądrzała, Róża w drugie ciąży, dziadkowie elokwentni jak zwykle, Bernard Żeromski wszedł w biznes cukierniczy, Józinek dostaje ostatecznego kosza od Staszki Trolli i zwraca uwagę na koleżankę z klasy a Dmuchawiec zza grobu robi prezenty swoim ulubionym wychowankom.

Bardzo sentymentalna i mdła jest ta część, ale czyta się dobrze. Czyta się z nostalgią i rozrzewnieniem, bo nikt tu nie ma w rodzinie geja, kredytu na 30 lat, nikt nie pije alkoholu - pija się wszak tylko herbatę, gimnazjalne dzieci z radością zmywają za mamę naczynia, nie popalają po kątach i lubią się przerzucać łacińskimi sentencjami... Nie wiem czy taki świat istnieje, ale obawiam się, że nie... 

środa, 05 czerwca 2013
20. "Czytam sobie, co chcę".

O autorze
Tagi