ludzie mówią, że życie to jest to ale ja wolę sobie poczytać
niedziela, 31 maja 2015
36. "Ma już tyle wrażeń, że wystarczy je opowiadać godzinami, opisać setkami liter".

krym

 

19:31, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 maja 2015
35. "Kto jak kto, panie Maciejewski, ale ja zawsze coś wiem".

cover7018

Zyga Maciejewski i Bolesław Leśmian skutecznie wyrwali mnie z opiumowych oparów Nowego Yorku i myśli o Theo Deckerze. I zabrali do wspaniałego Zamościa roku 1926 i 1952, w którym to Zyga w swojej pierwszej pracy zajmuje się swoją pierwszą sprawą a pierwszą zaginioną jest gimnazjalistka Anna Wołkońska. Co się stało z dziewczyną? Czy została zamordowana? Jeśli tak, to kto maczał w tym palce a kto nie, a chciałby... ? Dużo opisów Zamościa z innych epok, sporo rozerotyzowanych wywodów Zygi, jedna ponętna nauczycielka, jedna dziedziczka Wołkońskich, dużo zwrotów w jidisz i początki alkoholizmu Maciejewskiego czyli wszystko co najlepsze! Nic tylko czytać!

18:57, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 maja 2015
34. "Wielki smutek, który dopiero teraz zaczynam pojmować: nikt nie wybiera własnego serca".

donnatartszczygielwydawnictwoznak20150423530x757

Theo Decker, o mój biedny, samotny, zagubiony chłopcze, z rozterkami i przeżyciami, którymi można by obarczyć - bo twoje właśnie "dźwiganie", "zmaganie się" z losem, życiem po prostu  jest tu wręcz namacalne, od razu wyczuwalne - niejednego; jak wiele musiałeś przejść, by dojść do tego, że nie wybiera się siebie. Że albo umiemy się pogodzić z tym, kim po prostu jesteśmy, albo będziemy wiecznie nieszczęśliwi. Że nie ma możliwości zmienić swego serca, można owszem udawać, uśmiechać się na pokaz, zaręczać, pić wódkę, brać opiaty, ale w głębi siebie, w głębi prawdziwego siebie będziemy wiedzieli, ze to nie ma sensu. Że trzeba przyznać: to właśnie ja... to jestem ja, inny nie będę.

Oszołomiła mnie ta książka i zawładnęła mną; trochę jak Dostojewski na studiach, jak Zadie Smith w "O pięknie", jak Cabre i Catton, ale chyba jednak najbardziej jak Frazen, bo "amerykańskość" tej prozy jest oczywista, tym bardziej, ze jednym z głównych bohaterów powieści jest Nowy York. Duszny, mroczny, wcale niekoniecznie jak z filmów Woodego Allena, ale raczej jak obrzeża Londynu u Kena Loacha: wilgotny, z wieczną mżawką i zgniłymi liśćmi. Ale też te dysfunkcyjne rodziny, w których nic się nie układa, a które na zewnątrz wyglądają tak wspaniale. Te wszystkie panie Barbour rodem z "Gossip Girl", żyjące od koktajlu do wizyty u fryzjera i proszonej kolacji; te ich samotne dzieci w sowicie opłacanych szkołach z wakacjami w Maine i kokainą w piórniku.

Theo Decker traci matkę wskutek zamachu bombowego, kiedy są razem w muzeum - Audrey chciała zobaczyć swój, od dzieciństwa ulubiony, obraz - "Szczygieł" Farbitiusa. Chłopiec wychodzi z wypadku właściwie bez szwanku, oczywiście z poranioną duszą, ale tez z obrazem, który w swoim ostatnim, przedśmiertnym widzie, kazał mu zabrać właściciel sklepu z antykami Walty Blackwell. I ten obraz, oraz my, będziemy się ciągnęli za Theo przez kolejnych czternaście lat jego życia. Obserwując osamotnionego chłopca najpierw u rodziny kolegi ze szkoły, którzy wielkodusznie postanawiają zająć się Theo, potem u ojca - pijaka i hazardzisty - w Las Vegas, gdzie zaprzyjaźni się z Borisem Pawlikowskim, nastolatkiem o starej rosyjskiej duszy na wiecznym gigancie; kolejno podczas powrotu do Nowego Yorku i pracy w antykwariacie oraz niespodziewanej wycieczki do Amsterdamu, która wszystko zmieni. Będziemy z nim podczas wzlotów, częściej upadków, gdy marzy o wielkiej nieodwzajemnionej miłości - Pippie (uczestniczce tego samego zamachu bombowego), gdy zaręcza się niefortunnie, gdy zarabia wielkie pieniądze i gdy je traci, gdy bierze narkotyki po raz pierwszy, kolejny i kolejny, gdy odnajduje go Boris i gdy zdaje sobie sprawę z tego, że życie to ciągła harówa, to ciągłe zmaganie się z sobą, innymi, z rzeczywistością.

Piękna powieść, mocno mnie trzyma jeszcze, ciesze się, że ją przeczytałam. Polecam!

10:05, arturobandim
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 maja 2015
33. "Czasami to, co nam się wydaje, jest właśnie takie, jakie jest, Meyer".

09:02, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
32. "Potem żałował każdego wypowiedzianego słowa."

08:58, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 maja 2015
31. "Gdy dochodzi do przestepstwa, zawsze ktoś ponosi karę, tylko zwykle nie ten, kto zawinił."

Niechciani_okladka

Bardzo wciągający kryminał. Odinn musi zaopiekować się córką, jedenastoletnią Run, po śmierci matki dziewczynki, swojej byłej żony. Kobieta wypadła przez okno... niby był to wypadek, ale czy na pewno? Poza tym w pracy przejmuje obowiązek sprawdzenia domu wywowawczego po koleżance, czy przez przypadek nie doszło w nim do jakiś nieścisłości? Kilkadziesiąt lat wcześniej znaleziono tam dwóch nastoletnich chłopców zagazowanych w samochodzie. No i teraz zagadka: jak te sprawy się łączą, bo że tak jest to oczywiste. Dobrze, wartko się czyta.

10:25, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 maja 2015
30. "Słowa są w tym mieście jak woda. Wystarczy, że ktoś rozpuści pogłoskę, a utoniemy".

Miniaturzystka_okladka_mala

 Piękna historia! Siedemnastowieczny Amsterdam i młodziutka Nella, która przyjechałą ze wsi do swojego męża, by z nim zamieszkać. A  w jego wielkim, ponurym domu zastaje jego siostrę Marin, służącą Cornelię oraz czarnoskórego sługę Ottona za to ani śladu małżonka. Joseph Brandt co prawda pojawia się później, ale jest niezainteresowany żoną, nie rozmawia z nią, nie przebywa, nie sypia... daje jej za to w prezencie domek dla lalek ozdwierciedlający ich własny dom. Petronella zamawia w nim miniatury i w ten sposób w jej życie wkracza tajemnicza miniaturzystka, która wszystko wie, wszystko widzi, wszystko przewiduje... Pięknie napisana powieść o tym, jak ułomna, ale silna może czasem być rodzina, jaką wartością jest bycie niezależnym i jak szybko dorosnąć do obowiązków, o których się nawet nie miało pojęcia.    

07:06, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 maja 2015
29. "Naszą sekretną bronią będzie brak lęku".

Gwiazd_naszych_winaFILMOWAoklwst500

 

14:03, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 maja 2015
28. "- Jak się czujesz, stary? - podpytał Hif. Witczak wzruszył ramionami. - Jak pączek w gównie."

patronbiext27437822

 

12:59, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Tagi