ludzie mówią, że życie to jest to ale ja wolę sobie poczytać
wtorek, 31 maja 2011
76.

Niestety tylko takie małe zdjęcie okładki znalazłam. Oczywiście tę książkę tak jak Flannery O'Connor też kupiłam za 50 groszy.

Jest to opowieść o chciwości i samotności, trochę też o głupocie, ale cóż poradzić...

15:13, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
75.

Pierwsza książka tej autorki, którą czytałam. Nie jest zła, ale też nic wyjątkowego. Jest to poprawna proza obyczajowa, może w tym wypadku trochę za długa.

Dwie pary małżonków, zaprzyjaźnione i zżyte ze sobą stają w obliczu wielkiej tragedii: dziecko jednej z nich ginie od strzału w głowę a na miejscu zbrodni policja znajduje dziecko drugiej pary. Czy Chris jest winny śmierci Emily (to imiona tych dzieci, gdyby ktoś miał wątpliwości)? Nastolatkowie, wychowywani razem od małego, byli w sobie zakochani i nic nie zapowiadało takiego nieszczęścia. Co więc doprowadziło do śmierci dziewczyny?

15:05, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 maja 2011
74.

Sympatyczna książka jak na początek tygodnia, piekną pogodę i dobry nastrój, który mnie nie opuszcza. Ale w swojej kategorii "książek demaskujących próżny świat Upper East Side" - nie najlepsza.

Jamie jest producentką telewizyjną, wychowującą troje dzieci i od dziesięciu lat zamężną z czwartym mężem. Rozkapryszonym prawnikiem w  trzecim pokoleniu, który - oczywiście - zdradza ją, robi machlojki finansowe, nie poświęca czasu dzieciom i jest okropnie rozkapryszony. Najstarszy syn Jamie - Dylan z powodu braku kontaktu z ojcem i (zapewne) przebywania w  hermetycznym środowisku bogaczy, mimo że ma dziewięć lat - wpada w depresję. Jamie zatrudnia do zabawy z nim Petera - dzielnego, rozsądnego, kochającego dzieci, zdolnego informatyka. Sprawy przybierają taki obrót, jakiego każdy się spodziewa. I żyją długo i szczęśliwie. 

21:31, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 maja 2011
73.

Fajne opowiastki o życiu we współczesnych Indiach. Bohaterów dzieli prawie wszystko: przekonania, religia, ubiór, muzyka za to łączy wspólne miasto - Bangalore. Dobrze się czyta.

czwartek, 26 maja 2011
72.

Biograficzna opowieść o poszukiwaniu matki; o utraconej miłości, której brak kształtuje dziecko na kolejne lata życia. O przebaczeniu i rodzinie rozległej, jakby pochodziła co najmniej ze Starego Testamentu. Nieźle się czyta.

Tagi: Ken Bugul
16:20, arturobandim , Spojrzenia
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 maja 2011
71.

To właśnie wydanie znalazłam w swojej bibliotece.

Hej Smyku, jak fajnie było z tobą spędzić tę środę! Dobrze, że nie przeczytałam tej książki wcześniej... tak myślę, że dobrze, że jeszcze wielu książek nie czytałam.

Smyk i Jem to rodzeństwo z małego miasteczka w Alabamie. Jest 1935 roku i ich ojciec podejmuje się obrony Murzyna oskarżonego o gwałt na białej kobiecie. Sprawa jest z góry przegrana. To główna oś powieści, ale myślę, że jej największą wartością jest pokazanie realiów tych czasów, mądre podejście do segregacji rasowej, rzeczywiste ujęcie rozmów między dziećmi i dorosłymi a wszystko to widziane oczami Smyka - kilkuletniej dziewczynki. Dzielnej, walecznej, bezczelnej, pyskatej, sprytnej, mądrej i czułej. Można się zakochać w tym Smyku!

Można napisać jedną powieść w życiu, tak jak Harper Lee, i można więcej nic nie robić - wdzięczność czytelników i tak będzie przeogromna. Napisać jedną książkę w życiu i to taką to jak dar od nieba.

Wspaniale było - nareszcie! - ją przeczytać. 

21:47, arturobandim , Mistrz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 maja 2011
70.

Bardzo fajna książka, interesująca i dobrze napisana. Oczywiście - zupełnie co innego niż Salinger, ale w swojej kategorii - obyczajowych powieści, ale jeszcze nie chick-litów - bardzo dobra.

Zdrada opowiedziana przez Nick'a, Malinche i Sarę nabiera twarzy, wyrazistości, kolorów. Nie jest suchym przypadkiem, który można teoretycznie rozpatrywać. Jest niepowstrzymaną żądzą u Nicka, przerażającą samotnością u Malinche i kłębkiem nerwów u czekającej na kochanka - Sary. Świetne rozwiązanie literackie - poszczególne rozdziały widziane oczami bohaterów - spełniło swoją funkcję: rozumiemy wszystkich, ze wszystkiemi możemy się utożsamić i współodczuwać. Bardzo fajna i mądra książka. Polecam!

69.

Byłam w weekend nad morzem, dlatego nie pisałam.Ale w drodze przeczytałam tę książkę:

Nie wiem, co za zamęt w głowie kazał mi ją wypożyczyć z biblioteki w każdym razie: stało się. Jest to jedna z najsłabszych książek, jakie czytałam ever! On ma na imię Dante, ona Lorna. On pochodzi z wielkiego rodu magów, ona jest śmiertelniczką. On włada ogniem, ona potrafi przewidywać liczby. No i resztę możecie sobie dopowiedzieć... dobrze, że taka krótka ta książka! 

14:28, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 maja 2011
68.

I tę książkę miałam na półce, kupiłam ją kiedyś w bibliotece na wyprzedaży za 30 groszy.

Buddy Glass - drugi z kolei syn państwa Glassów opowiada o swoim starszym bracie - Seymourze. W pierwszym opowiadaniu o jego ślubie, na który Buddy cudem dostał przepustkę z wojska, a który niestety nie poszedł tak jak powinien. A w drugim, jak sam tytuł wskazuje, wprowadza nas w świat Seymoura poprzez opowieści o jego dzieciństwie, jego wierszach i szczegółowym opisie wyglądu fizycznego. Seymour jest, był - bo odszedł przedwcześnie smiercią samobójczą - najważniejszym, najodważniejszym, najmądrzejszym bratem; w historii Buddego jest kreatorem świata, nieudanym pokerzystą, poetą zamkniętym we własnym świecie, przytłoczonym rzeczywistością, ale nieustająco wspierającym swoje rodzeństwo. 

Piękna historia! Nie mogę sie doczekać, kiedy wypożyczę opowiadania. 

19:04, arturobandim
Link Dodaj komentarz »
67.

Byłam u Rodziców i znalazłam tam na półcę tę książkę (na własnej półce, oczywiście) a ponieważ nigdy nie czytalam historii Emila ani Lotty, to pomyślałam, że fajnie będzie się z nimi zapoznać. No i niezłe z nich łobuziaki, aż się buzia sama śmieje!

 
1 , 2 , 3
O autorze
Tagi